Adres e-mail:

Wydanie:

- Pozwałem senatora za zniesławienie – tłumaczy Bogusław Mikita. - Senator dowodził, że straciłem stanowisko w starostwie za nadużycia. Tymczasem prokuratura nie doszukała się mojej winy i umorzyła starą sprawę – tłumaczy. - Pieniądze za wyjazd do Magdebura zostały zwrócone – przypomina.

Tymczasem senator twierdzi, że ma „twarde dowody” na obronę swoich słów. Mimo to przed sądem nie stanie, bo chroni go immunitet.

- Mam satysfakcję, że nawet senatorowie PiS, i to tuż po moich kąśliwych uwagach na temat ich rządów, uznali, że wykonywałem jedynie swój mandat i dlatego nie ma podstaw, żeby stawiać mnie przed sądem.

Faktycznie, Komisja Regulaminowa jednogłośnie, głosami przede wszystkim senatorów Prawa i Sprawiedliwości, nie zgodziła się na to, żeby senatora PO pociągnąć do odpowiedzialności. Także senatorowie, choć już niejednogłośnie, zagłosowali przeciw uchyleniu immunitetu Augustynowi.

- Spodziewałem się takiego rozstrzygnięcia. Życie pokazuje, że parlamentarzyści, ponad podziałami partyjnymi, chronią immunitetu kolegów. I tak mam satysfakcje, że pięciu senatorów było za postawieniem Augustyna przed sądem – komentuje B. Mikita.

Mikita pozew do sądu karnego złożył wiosną ubiegłego roku. Dotknął go wpis na profilu Facebookowym senatora, ale przede wszystkim słynna „afera taśmowa”. Przypomnijmy, senator Augustyn w kwietniu ub. zwołała konferencję prasową, podczas której poinformował opinię publiczną o tzw. pilskiej aferze taśmowej. Chodziło o nagrana rozmów Bogusława Mikity w sprawie powierzenia funkcji prezesa wyrzyskiego szpitala doktorowi Nasrullahowi. Te rozmowy sprawdzać miało CBA i ustalać, czy nie doszło podczas obsadzania tej fukncji do korupcji. Dotąd, mimo że minęło 9 miesięcy, nie wiemy niczego nowego w sprawie. Podczas tej samej konferencji senator Augustyn powiedział, że były wicestarosta stracił swoją funkcję za „nadużycia” w starostwie. I to właśnie Bogusław Mikita uznał za zniesławienie. Rzekome nieprawidłowości dotyczyć miały dysponowania pieniędzy z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i wyjazdu do Magdeburga. Tymczasem prokuratura w Poznaniu umorzyła postępowanie w tej sprawie, a nieprawidłowo rozliczone pieniądze zostały zwrócone. Stąd Mikita, walcząc o swoje dobre imię, pozwał senatora do sądu.

W sądzie pozew jednak utknął, bo senatora chronił immunitet. Sprawą zajął się więc w minionym tygodniu parlament. Członkowie komisji regulaminowej, jak również senatorowie, ocenili jednak, że M. Augustyn wypełniał swój mandat i nie powinien odpowadać za swoje słowa przed sądem.

Senator mógłby wprawdzie sam zrezygnować z immunitetu, ale na to się nie zanosi, mimo że deklaruje, że jest „do dyspozycji” i podtrzymuje, że na swoje słowa ma twarde dowody.

- Życzę panu Mikicie zdrowia i staram się myśleć raczej o tym, co dobrego zrobił – komentuje.

Bogusław Mikita mógłby wprawdzie wystąpić do sądu z powództwa cywilnego, ale raczej również tego nie zrobi. Nie ukrywa jednak, że ma żal o to, że senator zasłaniając się immunitetem, obraża i zniesławia ludzi.