Adres e-mail:

Wydanie:

Pogodny i jak zwykle tryskający energią podpisywał książki w galerii Kasztanowa, gdzie wkrótce przeniesiona zostanie z ulicy Bydgoskiej księgarnia Jana Lusa. Wieczorem zaś spotkał się z pilanami na projekcji ballady filmowej „Happy OLO”, którą od września oglądać można w kinach. Zarażał radością życia i odwagą, ale nie – jak podkreślał – brawurą...

Trzy razy przepłynął kajakiem Atlantyk. Z ostatniej, najtrudniejszej, wyprawy wrócił we wrześniu.
- Na razie mam dość... - powiedział w Pile.

                                                                                                ****

Swoją trzecią, najtrudniejszą oceaniczną wyprawę Doba skończył we wrześniu. Przepłynął Atlantyk północną trasą, która słynie ze sztormów i silnych prądów. Musiał zmagać się też ze swoimi słabościami i problemami technicznymi. Z Nowego Jorku wypłynął w maju. Pokonał ponad 4 100 mil. Poprzednią wyprawę, biegnącą tą samą trasą (z Nowego Jorku do Lizbony), rozpoczętą w 2016 roku. Musiał przerwać ją jednak z powodu wypadku. Rejs powtórzył w tym roku.
                                                                                                ****

Doba to emerytowany inżynier mechanik, wieloletni pracownik Zakładów Chemicznych w Policach. Swoją pierwszą wyprawę kajakową przez ocean rozpoczął w 2010 roku (skończył w 2011). Trasa wiodła z Afryki do Ameryki. Na oceanie spędził samotnie 99 dni.

Na przełomie 2013 i 2014 roku przepłynął najszerszy odcinek Atlantyku, pomiędzy wybrzeżami Europy i Ameryki Północnej. W ciągu 167 dni pokonał ponad 12 tysięcy kilometrów.

O zakończonej we wrześniu tego roku wyprawie, na spotkaniu w Pile, powiedział:

- Czuję, że osiągnąłem granice ludzkich możliwości. Pokonałem północny Atlantyk w bardzo ciężkich warunkach. Wiatr dochodził do 10 stopni w skali Beauforta. Jeszcze nigdy taka mała jednostka nie przeżyła silniejszego sztormu. Szukanie większego wyzwania byłoby zbędną brawurą...
Dość powiedzieć, że ostatnią przeprawę przez ocean Olek skończyć miał we francuskim porcie La Havre przy kanale La Manche, następnie zmieniony plan zakładał Brest. Ostatecznie dopłynął do małego portu w Le Conquet i kilka dni czekał na morzu, u wybrzeży Francji, na możliwość wpłynięcia do portu, bo silny wiatr stwarzał ryzyko rozbicia kajaka o wybrzeże.
                                                                                       ****                     
Ale trzy, a właściwie wliczając niedokończony rejs, cztery wyprawy oceaniczne to nie jedyne wyczyny Olka. Ich lista jest długa. Pokonał kajakiem Bałtyk i Bajkał. Jako pierwszy opłynął całe polskie wybrzeże oraz rzekami przepłynął Polskę po przekątnej z Przemyśla do Świnoujścia. W 2000 roku, w ciągu 101 dni przebył samotnie trasę 5369 kilometrów z Polic do Narwiku, podczas wyprawy za koło podbiegunowe północne.

W 2015 roku wybrany „Podróżnikiem Roku” magazynu National Geographic. Latał też na szybowcach oraz uzyskał trzecią klasę skoczka spadochronowego. Dwukrotny złoty, srebrny i brązowy medalista Mistrzostw Polski w kajakarstwie górskim. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Odznaczenia Polski.
                                                                                     ****

- Lubię ludzi... - mówi przy każdej, możliwej okazji.

Nosi nawet taka bransoletkę. Na swojej „żelaznej” dłoni, ma ich zresztą kilka. Z długą brodą i wpisanym w twarz uśmiechem, przykuwa uwagę. Pozytywnie. Ot „zakręcony” oryginał, który mimo całego szaleństwa, potrafi racjonalnie oszacować ryzyko i podjąć właściwą decyzję.
                                                                                     ****

Na swój temat doczekał się już czterech książek i filmu, który na ekrany kin wszedł 29 września. Przez swój pozytywny i nieco odrealniony charakter dokument filmowy adresowany jest do widza w każdym wieku. Film doskonale pokazuje młodzieńczą naturę Olka, który jak mówi, ma 29 lat... do setki.
Oryginalną muzykę do filmu nagrał słynący z zaskakujących aranżacji zespół Pogodno, a animacje stworzył Krzysztof Ostrowski – animator i rysownik, wykładowca łódzkiej ASP. Pilanie mieli okazję spotkać się z Krzysztofem Bogoczem, reżyserem pogodnej ballady o Olku Dobie, utrzymanej w konwencji kina drogi. Jak na każdym spotkaniu, było niebanalnie i bardzo autentycznie.
Wszystkim, którzy nie mieli okazji spotkać na żywo bohatera oceanu, polecamy jego książki. Nauczą pokory, nie tylko wobec żywiołu i oderwą od życia...

----------
Aleksander Doba przyjechał do Piły na zaproszenie Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych EFFFATA.