Adres e-mail:

Wydanie:

Wakacyjne znaki zapytania

Jakie uczelnie i kierunki są w stanie zagwarantować w przyszłości dobrą pracę i dostatnie życie?

Koniec roku szkolnego. Jeszcze parę lat temu wyczekiwany moment przez wszystkich uczniów i nauczycieli. Tegoroczny początek wakacji nie jest już taki radosny. Świadomość ciągłej zmiany w oświacie, zarówno tej programowej, jak i organizacyjnej burzy spokojny sen pedagogów. Wokół coraz więcej nauczycieli, którzy stracili pracę – urealnia się niestety to, co od kilku lat wróżono tej dość ustabilizowanej grupie zawodowej.

Ogłoszono wyniki egzaminów gimnazjalnych i maturalnych. Jak zawsze towarzyszy mu porównywanie, zestawianie, ocenianie. Są wyniki, pora wybierać dalszą drogę edukacyjną. Pojawia się pytanie: jakie szkoły, jakie uczelnie i kierunki są w stanie zagwarantować w przyszłości dobrą pracę i dostatnie życie? W tej chwili jednak wskazanie jednoznacznych wyborów świadczyłoby o dużej nieodpowiedzialności wskazującego. Cytując za dr. Markiem Bańczykiem ”Nic takiego jak pewność znalezienia pracy w branży nie występuje w przyrodzie.Jasne, że można wymienić branże bardziej na fali i mniej na fali. Ale fale się zmieniają, niekiedy drastycznie.” Trochę śmiesznie w tym kontekście brzmią artykułowane przez różne gremia nawoływania do „dostosowywania kształcenia do rynku pracy” poprzez otwieranie „właściwych” kierunków kształcenia. Jak może się udać dokonanie magicznego obliczenia liczby mechaników, poligrafów i fryzjerek potrzebnych za lat 5-6 w tak dynamicznej gospodarce jak nasza? Zarzuty „produkowania” przez szkoły bezrobotnych są jednak niestety na porządku dziennym, chociaż sukces absolwentów na rynku pracy nie zależy tylko od wybranego wcześniej kierunku kształcenia.

W tym roku szkolnym miałam możliwość przeprowadzać badania fokusowe z udziałem wielu przedsiębiorców z regionu północnej Wielkopolski, którzy podkreślali, że wiedza specjalistyczna absolwentów techników nie jest dla nich priorytetowa. Oczekiwaliby od systemu edukacji absolwentów otwartych na rozwój, potrafiących dobrze się komunikować i pracować w zespole, kreatywnych, znających języki obce. Obok tych umiejętności cenią sobie u absolwentów szereg postaw: odpowiedzialność, uczciwość, lojalność itd. I tu pojawia się ważne pytanie o to jak dzisiejsze szkoły odpowiadają na potrzeby rynku pracy? Do tego pytania z pewnością powrócę w naszych komentarzach.

A do jakiej szkoły wysłałabym dziś swoje dziecko?

Nie mam wątpliwości, że do szkoły z teatrem i gazetką szkolną, z tańcem i z harcerską drużyną, uczącej podstaw ekonomii za pomocą gier symulacyjnych i u przedsiębiorców, do szkoły otwartej po południu i w soboty, z refleksyjnym wychowawcą i mądrym pedagogiem, do szkoły z kółkiem chemicznym bez testów. Do szkoły bez zadawania żmudnych zadań domowych ale z mądrymi projektami do samodzielnego wykonania. Szkoły twórczej, otwartej dla ucznia, dla rodzica i… nauczyciela.

A testowe punkty, egzaminacyjne staniny, rankingi uczniów i szkół? Myślę, że trzeba do nich podchodzić z dużym dystansem i analizować je w granicach zdrowego rozsądku.

 >>> Zobacz także: Przeraża mnie, gdy przy edukacji majstrują AMATORZY