Adres e-mail:

Wydanie:

Dobiegają końca prace nad polską edycją unikalnego Dziennika wojennego dziewczynki 1914-1918. Książka ukaże się jeszcze w tym roku.

Tytułowa dziewczynka – Elfriede Alice Kuhr – urodziła się w 1902 roku w Pile, tzn. w Schneidemühl, mieście od pierwszego zaboru Polski pozostającym pod zaborem pruskim. Dziennik zaczęła pisać w dniu wybuchu wojny; była wtedy uczennicą liceum. Wojnę poznawała, czytając gazety, obserwując współmieszkańców, pomagając babci karmić i poić żołnierzy w dworcowym punkcie Czerwonego Krzyża i odwiedzając rannych w lazaretach.


Dziennik licealistki

Choć dzienników wojennych powstało wiele, jednak dziennik skreślony ręką dziecka jest unikatem. Dwunastoletnia autorka – nazywano ją Piete – gotowa była oddać ojczyźnie życie. Jej rodzice rozstali się, ojca nie poznała, bo z dwójką starszych braci zamieszkał w Gdańsku. Matka pracowała w Berlinie, więc młodsze dzieci, Willi i Piete, zostały z dziadkami w Pile. Pomysł matki, żeby okiełznać energię córki, zlecając jej misję uwieczniania niemieckiego bohaterstwa, był idealny; szczególnie, że dwa lata przed wojną zmarł dziadek Eduard i babcia Berta z wnukami przeprowadziła się z przestronnej willi (dzisiaj jest tam Alior Bank), do skromnego mieszkania przy ulicy Starej Dworcowej (dzisiaj ul. 14 Lutego).


Chleb powszedni: śmierć i głód

Wprawdzie wojna toczyła się daleko, ale Piete miała w nią wgląd niejako bezpośredni. Przez pilski dworzec nieustannie przetaczały się wojskowe transporty, zatrzymywali się jadący na front żołnierze i powracający z niego, wyczerpani, ranni, jechały trumny z poległymi i uchodźcy z objętych wojną terenów, wysiadali jeńcy zwożeni do tutejszego, największego w Wielkopolsce obozu. Roznosząc dzbanki z kawą Piete chłonęła ich opowieści i pisała. Opisała infiltrację wojny w jej spokojne, senne miasteczko, jej pierwsze, efektowne dekoracje, entuzjazm i niebywały zryw społeczeństwa. Opisała atmosferę domu, szkoły i ulicy, ale też własne, narastające z każdym dniem wątpliwości, zmagania z wojną, Bogiem i bliźnimi, i swoje łzy nad wszystkimi, którym wojna zabierała życie, nad swoimi i wrogami, żołnierzami i cywilami, nad każdym koniem, psem, ptakiem, nad zniszczoną ziemią, zdewastowaną przyrodą, domami, katedrami i całym dorobkiem ludzi i narodów. Wojna ciągnęła się w nieskończoność, śmierć i głód stały się codziennością. Na listach poległych coraz więcej pojawiało się nazwisk bliskich, zginął jej ukochany, armia wezwała brata. Nikt już nie pamiętał, jak wyglądało życie bez wojny, a ona pisała nadal, choć dawno już przestała sławić wojnę. Pisała żeby zostawić świadectwo potomnym, bo ludzie zbyt szybko zapominają…

Tancerka w Berlinie, działaczka w Szwajcarii

Piete opuściła Piłę na dobre, gdy skończyła lat osiemnaście. W Berlinie spełniła jedno ze swoich marzeń - została tancerką, a zaistniała pod pseudonimem Jo Mihaly, W teatrze spotkała przyszłego męża, sławnego, żydowskiego aktora Leonarda Steckela. Razem angażowali się w opozycyjną działalność społeczną i polityczną. W 1933 roku, kiedy do władzy doszedł Adolf Hitler, emigrowali. Azyl znaleźli w Szwajcarii. On spełniał się w teatrze, ona zaangażowała się w pomoc uchodźcom, wspomagała antynazistowską opozycję, prowadziła robotniczy teatr, zakładała organizacje pomocowe, pisała artykuły do szwajcarskiej prasy oraz literaturę, wiersze, powieści, scenariusze. Aktywna była do ostatnich dni życia i do końca tęskniła za Piłą; umieściła w niej akcję jednej ze swoich emigracyjnych powieści. Kiedy w 1982 roku opublikowała swój wojenny pamiętnik dużo o niej mówiono i pisano. Nic dziwnego, była jedną z najciekawszych kobiet swojej epoki.

Wiesława Szczygieł


----------------------------------------------


POMÓŻ WYDAĆ KSIĄŻKĘ!

Polskie wydanie dziennika to projekt Wiesławy Szczygieł, kustosza Muzeum Okręgowego w Pile - Marka Fijałkowskiego i Jana Szwedzińskiego, pilskiego radnego i regionalisty. Stypendium Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego umożliwiło przetłumaczenie dziennika z oryginału (wielka to zasługa Joanny Kościelnik-Mańczakowej), zaś wsparcie Gminy Piła i zbiórka na portalu Polak Potrafi pozwolą dziennik opublikować.

Stuletni tekst opatrzony będzie przypisami, zilustrowany i uzupełniony o szkic prezentujący Piłę w latach wojny. Mamy nadzieję, że książka spodoba się pilanom, bo nikt jeszcze nie opisał ich miasta z taką miłością i zachwytem, i że zainteresuje historyków i pasjonatów Wielkiej Wojny.

Polską edycję wojennego dziennika można wesprzeć poprzez internetowy portal PolakPotrafi, albo zamówić ją, wpłacając przedpłatę w kasie RCK.