Adres e-mail:

Wydanie:

Część radnych była przeciwna w ogóle głosowaniu projektu uchwały oświatowej, ale prezydent tłumaczył, że lepiej podjąć uchwałę w formie, którą z trudem wypracował zespół fachowców ratusza, niż dopuścić do tego, że ktoś w trybie administracyjnym zadecyduje za pilską radę, która uchyli się od podjęcia uchwały.

- To nie jest głos „za” reformą oświatową, to jest beznadzieja i bezsilność, ale musimy się z tym zmierzyć – mówił prezydent. - Nie pozwólmy, żeby ktoś w trybie administracyjnym podjął za nas tę decyzję. Zagłosujmy i wybierzmy mniejsze zło – przekonywał. - Dopiero po podjęciu uchwały będzie można dyskutować o sprawach personalnych i kontynuować pracę.

Jednocześnie prezydent dodał, że podjęcie przez radę uchwały, nie wyklucza dalszego protestu zainicjowanego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego.

- Uchwałę trzeba podjąć, ale protestować dalej. Wniosek o referendum nie stoi w sprzeczności głosowaniem nad uchwałą. Mamy czas do połowy kwietnia - mówił.

Ostatecznie, przy jednym głosie wstrzymującym, uchwała w sprawie projektu dostosowania sieci szkół podstawowych i gimnazjów do nowego ustroju szkolnego w Gminie Piła, została przyjęta. Teraz trafi do kuratorium, a potem zostanie odesłana ponownie do rady. Ta pochyli się nad nią jeszcze raz najprawdopodobniej w marcu i dopiero w kwietniu, kiedy będą arkusze administracyjne, będzie można podejmować ostateczne decyzje etatowe czyli będzie wiadomo, kto konkretnie straci pracę.

 


Będzie referendum i strajk?

Bo że ktoś pracę straci, co do tego wątpliwości nikt ani w pilski ratuszu, ani w Radzie Miasta nie ma.

- Uśmiechnięta pani minister wmawia nam, że nikt nie straci pracy. Ale nikt w to nie wierzy: ani w samorządzie, ani w szkołach – mówił podczas sesji radny Włodzimierz Bystrzycki. - Dlatego dalej trzeba zbierać podpisy pod petycją za przeprowadzeniem referendum.

Czy referendum dojdzie do skutku? O tym zdecyduje Sejm. Aby zaczął taką możliwość w ogóle rozważać, trzeba zebrać 500 tysięcy podpisów. Akcja zbierania podpisów ruszyła pod koniec stycznia. Teraz jest już ich ok. 150 tysięcy. Czas na zebranie brakujących podpisów jest do końca marca. Wierząc, że referendum dojdzie do skutku, związkowcy szykują strajk. Najprawdopodobniej będzie on rotacyjny.

- Apelowałam wcześniej, żebyśmy byli widoczni, ale proponuję nadal nie składać broni. Prezydent Piły jest złym adresatem protestu, z którym przyszliście państwo dziś na sesję – zwróciła się do rodziców Ewa Czopek, szefowa pilskiego oddziału ZNP. - Proponuję wysłać list do pani minister z żądaniem pilskich rodziców zablokowania dobrej zmiany. Może rząd się jeszcze cofnie, jak zobaczy, jak wielu ludzi jest niezadowolonych. Może nie dojdzie do realizacji reformy, albo zostanie ona przesunięta w czasie – mówiła.

Po sesji zbierane były podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie reformy oświaty.

 

„Dobra zmiana” na sesji

Swojego rozgoryczenia sytuacją nie ukrywała także radna Maria Kubica.

- W październiku i listopadzie toczył się szereg debat, ale nikt nie umiał nam powiedzieć, po co ta zmiana w systemie oświaty jest - mówiła. - Zwróciliśmy się wówczas do ministra oświaty z apelem, żeby nie wprowadzać zbędnej reformy. Ale nikt, wbrew temu, co obiecywano w wyborach, nas nie słuchał. No i teraz zaczyna się początek chaosu... Moim zdaniem cel jest wyraźnie polityczny i uderza w samorządy. Niech sobie samorządy z tym problemem poradzą – mówi rząd... - dodawała.

W podobnym tonie wypowiadał się radny Lucjan Szutkowski.

- Wielokrotnie zarzucano nam, że na tej sali panuje polityka. Ale chcę powiedzieć, że dopiero teraz, za sprawą dobrej zmiany, polityka weszła na salę sesyjną. Nie widzimy żadnego sensu proponowanych zmian, które na dodatek musimy zacząć realizować: będziemy mieli mniej pieniędzy, nauczycielom grozi utrata pracy, rodzice są niezadowoleni, a wszystko uderza w dzieci. O co więc w tym wszystkim, jeśli nie o politykę, chodzi? - pytał retorycznie.

 

Szkoły po nowemu

Jak wyglądała będzie sieć pilskich szkół po 1 września?

Na mocy uchwały, którą radni przyjęli 28 lutego, zlikwidowane zostaną dwa samodzielne gimnazja: Gimnazjum nr 4 i Gimnazjum nr 5. O budynki tych szkół rozszerzone zostaną dwie szkoły podstawowe: Szkoła Podstawowa nr 2 (przy ul. Roosevelta) i Szkoła Podstawowa nr 5 (przy al. Niepodległości). I właśnie rodzice z tych szkół obecni byli na sesji, protestując przeciwko dzieleniu nauki ich dzieci między dwa budynki.

Obecny plan zakłada bowiem, że w przypadku „dwójki”, w budynku przy Roosevelta uczyć będą się dzieci w oddziałach I – IV, a kontynuować naukę w klasach V – VIII w budynku obecnego gimnazjum przy Bydgoskiej. Podobnie będzie ze Szkołą Podstawową nr 5. Uczniowie w budynku będą pobierać naukę tylko do klasy czwartej, a piąte, szóste, siódme i ósme klasy pójdą do budynku przy Dzieci Polskich.

- Najwłaściwszym momentem do ewentualnego „podziału” dzieci byłby początek klasy czwartej – przekonywali obecni na sesji rodzice. - Wówczas dzieci kończą edukację wczesnoszkolną i żegnają się ze swoim wychowawcą. W czwartej klasie następują też naturalne roszady, ponieważ większość szkół uruchamia klasy sportowe. Piąta klasa uznawana jest za najtrudniejszą w systemie nauki, bo pojawia się wiele nowych przedmiotów. I do tego dzieci trafią w środowisko nowej grupy uczniów i do innego budynku. To nie będzie dla nich dobre – mówili...

 


Czy chodzi o pieniądze?

- Drodzy rodzice! - uwierzcie nam, że zrobiliśmy najlepiej, jak można. I nie chcemy oszczędzać na waszych dzieciach. Ktoś wprowadził was w błąd – mówił do protestujących rodziców prezydent Piotr Głowski. - To nieprawda, że interesują nas tylko pieniądze. Gdyby tak było, sprzedalibyśmy budynki obydwóch gimnazjów, bo to świetne tereny w centrum miasta, a dzieci „upchnęlibyśmy” w obecnych podstawówkach. Ale nie chcemy tak robić... W tak krótkim terminie udało nam się tak beznadziejną ustawę wprowadzić w życie. Zapewniam państwa, że będziemy robić wszystko, żeby reforma oświatowa nie odbiła się negatywnie na dzieciach - przekonywał. - Docelowo w szkołach, o których mowa, powinny zostać poprawione warunki. Uczniowie będą mieli do dyspozycji dwie sale gimnastyczne; będziemy dążyć także do wprowadzenia jednozmianowości – mówił.

Prezydent zapewnił także, że w sytuacji, kiedy jedno dziecko chodzi już do danej szkoły, rodzeństwo nie będzie „przepisywane” do innej tak, by rodzice nie musieli rozwozić dzieci do dwóch budynków.

Rodzice jednak nie odpuszczali, wytykając absurdy w rejonizacji.

- Nowe obwody szkół zostały tak wytyczone, że na przykład dzieci z ulicy Lutyckiej, zamiast do „dwunastki”, która mają pod nosem, będą chodziły do „dwójki” na Roosevelta lub Bydgoskiej – mówili. Jeszcze gorzej mają dzieci z ulicy Szybowników na Górnym. Zamiast chodzić do „siódemki”, będą chodziły do „piątki”, gdzie mają daleko i nie mają nawet czym dojechać, bo nie pasuje żaden autobus. Podobnie dzieci z Kilińskiego, które zamiast do „jedynki”, po 1 września pójdą do „piątki” - punktowali.

Problem polega jednak na tym, że po włączeniu samodzielnych gimnazjów do SP2 i SP5, obie szkoły będą bardzo duże, więc żeby był ekonomiczny sens ich utrzymywania, trzeba ściągnąć do nich dzieci z innych szkół...

 


Kto zostanie zwolniony?

Niespokojni są także nauczyciele, którzy boją się o utratę pracy. Mimo zapowiedzi minister Anny Zalewskiej, dyrektor Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu Urzędu Miejskiego w Pile - Sebastian Dzikowski zapowiedział, że według szacunków ratusza, w szkołach może ubyć od 40 do 60 etatów w przeciągu 3 lat.

Jego wyliczenia poparte zostały wnikliwą analizą stanu obecnego i sytuacji w przyszłości, przeprowadzoną przez lidera rynku oprogramowania dla oświaty – firmę Vulcan.

- Przeanalizowaliśmy bilanse pojemności budynków poszczególnych szkół oraz współczynniki zmianowości. Zrobiliśmy też symulację „łatania” etatów nauczycieli. Z analizy tej wynika, że najlepszym interesem dla samorządu byłoby sprzedać budynki obecnych gimnazjów. Ale z pewnością nie jest to najlepszy interes społeczny – mówił na sesji Mariusz Tobor.

- Skutki ustawy Szyszki widać gołym okiem, bo każdego dnia obserwujemy, jak padają kolejne drzewa. Negatywne skutki reformy oświatowej trudno dostrzec tak od razu. Jesteśmy jednak przekonani, że niepotrzebnie ruszono tę materię tak radykalnie... – podsumowali reformę oświaty radni krótko po tym, jak przegłosowali uchwałę dostosowującą sieć szkół podstawowych i gimnazjów do nowego ustroju szkolnego w Pile.

 

ZOBACZ NOWĄ REJONIZACJĘ SZKÓŁ

Obwody szkół podstawowych od września 2017 do września 2019

Obwody gimnazjów od września 2017 do września 2019

Obwody szkół podstawowych od września 2019