Adres e-mail:

Wydanie:


Martenka, w poniedziałek (18 lipca) zwołał konferencję prasową. Towarzyszyli mu czołowi działacze Platformy Obywatelskiej: senator Mieczysław Augustyn oraz radni Maria Augustyn, Kazimierz Sulima i Zbigniew Przeworek. Brieffing zorganizowali pod budynkiem Starostwa Powiatowego w Pile, bo ich zdaniem to właśnie ze starostwa płynęły naciski, żeby mobbingować Martenkę, który jednocześnie jest radnym powiatowym.

Podczas spotkania z dziennikarzami Marian Martenka użył mocnych słów. Mówił, że mobbing trwa od czasu objęcia przez Bogusława Mikitę stanowiska dyrektora DPS. Twierdził, że dyrektor groził mu zdegradowaniem z funkcji głównego administratora do roli opiekuna lub konserwatora oraz, że ośmieszał go mówiąc, że nawet do tego się nie nadaje. Dodał też, że atmosfera w DPS jest bardzo zła i nie służy bezpiecznemu przebywaniu tam mieszkańców, ani pracownikom.

- Działania dyrektora Mikity są natomiast chaotyczne i nieprofesjonalne... – podsumował.

To właśnie za te słowa dyrektor B. Mikita zapowiedział pozew cywilny.

Sprawa Martenki...

zaczęła się w lutym, kiedy to wojewoda wielkopolski, w zasadzie bez uzasadnienia, nakazał pozbawić Martenkę mandatu radnego. Pismo wojewody wpłynęło do biura Rady Powiatu dzień przed sesją. Kolejnego dnia sprawa miała być przegłosowana większością koalicyjną Porozumienie Samorządowe – PSL. Dzięki jednak silnemu oporowi opozycji, punkt nie został wprowadzony do porządku obrad rady. Argumentowano, że każdemu należy się prawo do obrony. Radny Martenka miał mieć głos na kolejnej sesji i przedstawić swoje racje. Ta jednak odbyła się po czasie wyznaczonym przez wojewodę na podjęcie uchwały przez radę. Rada w efekcie mandatu Martence nie wygasiła, a sprawa utknęła w gabinecie wojewody.

Dlaczego wojewoda chciał wygasić mandat Martenki? Miało chodzić o to, że Martenka łamie ustawę samorządową, będąc jednocześnie radnym i pełniąc funkcję dyrektora jednostki podległej powiatowi. Dlatego, kiedy sprawa wypłynęła, podczas zwolnień lekarskich dyrektora Mikity, Martenka nie chciał go zastępować, za co otrzymywał pisemne upomnienia i nagany.


Groził degradacją i zwolnieniem z pracy

- Dyrektor Mikita mówił w obecności kadrowej i starszego pracownika socjalnego, że były i są naciski, by wyrzucić mnie z pracy – twierdzi Marian Martenka. - Pierwszy raz mówił o tym w cztery oczy, miesiąc po objęciu stanowiska dyrektora. Mówił, że nigdy nie miał do mnie zaufania, bo według jego źródeł wie, że uczestniczyłem w odsłuchiwaniu jego rozmowy telefonicznej w której oskarżał obecnego starostę o wzięcie łapówki.

Trwający przez wiele miesięcy stres i uporczywe działania dyrektora doprowadziły do mojego zasłabnięcia w pracy spowodowanego bardzo wysokim ciśnieniem tętniczym. W efekcie z pracy zostałem odwieziony przez karetkę pogotowia do szpitala, co spowodowało moją czasową niezdolność do pracy – dodaje Martenka.

Radny i były już pracownik DPS zapewnia, że skieruje sprawę do sądu oraz Państwowej Inspekcji Pracy.


Polityczna gra

- To polityczna gra nie fair – komentuje sprawę Mieczysław Augustyn, senator PO, który podczas konferencji prasowej podkreślał, że wypowiada się także jako dyrektor DPS urlopowany na czas sprawowania mandatu senatora. - Odchodzi jeden z najlepszych pracowników pilskiego DPS - mówił. - Nagonka, która była na pana Martenkę prowadzona, miała na celu wyeliminowanie go z życia społecznego.

- Znalazłem się w patowej sytuacji – konkluduje Martenka. - Gdybym przyjął polecenie służbowe i zastępował dyrektora podczas jego choroby, straciłbym mandat radnego. Nie przyjęcie takiego polecenia kończyło się straszeniem mnie i szykanowaniem – mówi. - Ja jednak wiem, że nigdy nie złamałem prawa.

Jak skończy się sprawa byłego już głównego administratora DPS? Obie strony: zarówno były pracownik domu pomocy społecznej, jak i dyrektor placówki zapowiadają pozwy sądowe.
A jak skończy się sprawa radnego Mariana Martenki? Czy straci mandat w radzie powiatu, czy nie?

- Wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann [PiS – przyp. red.], w ramach kompetencji nadzorczych, przeprowadził postępowanie wyjaśniające. Ostateczne rozstrzygnięcia dotyczące radnego jednak jeszcze nie zapadły – informuje Tomasz Stube, kierownik biura prasowego wojewody.


------------------
Bogusław Mikita, dyrektor DPS

Nie pozwolę sobie na podrywanie mojego autorytetu. Marian Martenka przez wiele lat nic nie robił i brał duże pieniądze z tytułu wynagrodzenia, wraz z różnymi nagrodami.

Każde polecenie służbowe, które mu wydawałem, traktował od razu jako mobbing. Tymczasem jednym z moich pierwszych zarządzeń, po objęciu funkcji dyrektora, było wprowadzenie procedur antymobbinowych.

Oświadczenie, które pan Martenka przedstawił dziennikarzom, to nic innego, jak wyartykułowanie jego emocji związanych z tym, że dostał naganę. Dostał ją, ponieważ odmówił na piśmie wykonania polecenia służbowego. Wcześniej [za rządów w powiecie pilskim PO – przyp. red.] nie przeszkadzało mu, że podpisywał się za dyrektora, a również był radnym, a nawet członkiem Zarządu Powiatu, a prawo było przecież takie samo. Dlatego jako pracodawca wystąpimy do sądu, bo nie widzę powodu, żeby płacić mu odszkodowanie. Za pieniądze z wygranego procesu wyremontuję kaplicę w DPS.

Na marginesie dodam, że mianowanie się przez pana Augustyna dyrektorem urlopowanym na czas pełnienia mandatu senatora jest nieporozumieniem, ponieważ to ja jestem dyrektorem wyłonionym w drodze konkursu. Jeśli pan Augustyn przestanie być senatorem, wróci na równoległe stanowisko w DPS.


Eligiusz Komarowski, Starosta Pilski

Z zaskoczeniem przyjąłem informację, o rozwiązaniu przez p. Mariana Martenkę umowy o pracę z pilskim DPS. Jego zarzuty, iż mógł być mobbingowany przez szefa DPS-u, mają w mojej ocenie podłoże osobiste. Nie mnie rozstrzygać spory pomiędzy panem Martenką i panem Mikitą.

Pan Martenka jest osobą pewną siebie. Jest znanym działaczem politycznym PO, co sam podkreśla. W mojej ocenie osoba, o takich cechach osobowościowych, nie pozwoliłaby sobie na jakąkolwiek formę wpływu, tym bardziej mobbingu. Gdyby jednak taka sytuacja istniała, to stan ten winien być dawno zgłoszony ustawowym organom i instytucjom takim jak np. Państwowa Inspekcja Pracy. Pan Marian Martenka zna bowiem obowiązujące w tym zakresie procedury.

Korzystając z uprawnień nadzorczych jako Starosta Pilski poprosiłem szefa DPS o złożenie wyjaśnień w tej sprawie. Z informacji jakich mi udzielono wynika, iż p. Martenka w ostatnich miesiącach był dwukrotnie ukarany karami porządkowymi, przewidzianymi w kodeksie pracy, za niewłaściwe wypełnianie obowiązków pracowniczych. Jednakże ocena zasadności tych kar nie należy do mnie, bowiem to nie starosta był pracodawcą p. Martenki.

Pan Martenka od pewnego czasu zwracał się z prośbą o zmianę regulaminu organizacyjnego DPS, by jego funkcja (głównego administratora) nie prowadziła do konfliktu, który uniemożliwiałby sprawowanie mandatu radnego. Wojewoda Wielkopolski zarzucił bowiem p. Martence, iż faktycznie jest on zastępcą dyrektora DPS i nie powinien w związku z tym pełnić funkcji radnego, gdyż nie pozwalają na to przepisy.

Insynuacji p. Augustyna nie chcę szeroko komentować. Wszyscy dobrze znamy pomówienia, których p. Augustyn dopuścił się kilkakrotnie wobec pracowników Starostwa Powiatowego w Pile o działania w jego mniemaniu, niezgodne z prawem. Te wypowiedzi były bezpodstawne, oszczercze i nie licujące z powagą mandatu senatora RP. Niestety, senator chowa się za immunitetem, przez co na tę chwilę nie można pociągnąć go do odpowiedzialności.