Adres e-mail:

Wydanie:

Temat dofinansowania wypłynął podczas niedawnej sesji Rady Miasta. Zjawiła się na niej reprezentująca pilskiej Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej Stanisława Zielińska. Na forum Rady Miasta pytała, co stało się, że tak duża impreza z długimi tradycjami nagle straciła poparcie miasta. Jak twierdzi jednak, satysfakcjonującej odpowiedzi nie otrzymała.

Poszło o formalności?

Zdaniem urzędników przyczyną decyzji o nieudzieleniu dotacji, były niezgodne z regulaminem konkursu [w ramach którego przydzielane są dotacje] zapisy, które znalazły się we wniosku pilskiego TKKF.

Komisja konkursowa rekomendowała Prezydentowi Miasta Piły odmowę przyznania dotacji, z powodu zamiaru pobierania opłat od uczestników zadania, co było niezgodne z ogłoszonym konkursem – mówi Dorota Strugała, rzecznik UM w Pile.

Zdaniem Stanisławy Zielińskiej zapis taki faktycznie się znalazł, ale we wniosku zgłoszonym w konkursie ogłoszonym przez UM w styczniu. Mniej więcej miesiąc później jednak UM ogłosił konkurs po raz kolejny.

Poprawiliśmy wniosek. Usunęliśmy sporny zapis i złożyliśmy dokumenty w terminie – twierdzi Stanisława Zielińska.

Po rozstrzygnięciu drugiego konkursu okazało się jednak, że i tym razem dotacji dla TKKF nie ma.

Nie chce podpisać, czy nie może?

Po interwencji prezesa Towarzystwa – Leszka Zielińskiego – i rozmowach m.in. z wiceprezydentem, ratusz zaproponował, że impreza może zostać współfinansowana przez Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Konieczne było jedynie podpisanie stosownej umowy. Do jej podpisania jednak nie doszło.

Pan Leszek Zieliński zgodził się podpisać umowę. Dwa dni później jednak przesłał do MOSiR-u kolejne korekty umowy. Zostały one w dużej części uwzględnione. Ten akt dobrej woli ze strony dyrektora MOSiR-u spotkał się z niezrozumiałą kolejną odmową podpisania umowy – informuje Dorota Strugała.

Nie możemy podpisać takiej umowy, bo jako TKKF działamy w oparciu o ustawę o organizacjach pożytku publicznego i zawarcie takiej umowy, byłoby z naszej strony złamaniem prawa – ripostuje Leszek Zieliński.

Sprawa utknęła, a przyszłość Czwartków Lekkoatletycznych wisi na włosku. Tegoroczna edycja imprezy trwa, choć jest realizowana w nieco mniejszym zakresie niż przed laty.

Miasto odmówiło, ale dostaliśmy dotację od powiatu, na szczęście są sponsorzy. Tniemy koszty, ale na finały do Łodzi z pewnością pojedzie mniej dzieci. Dziś nie jestem jednak w stanie powiedzieć, jak wyglądać będą Czwartki w przyszłym roku. My nie zarabiamy na tej imprezie, nie musimy jej robić, ale dzieci szkoda – kończy Leszek Zieliński.