Adres e-mail:

Wydanie:

Chodzi o kriolezję, która polega na wyłączeniu funkcji wybranych nerwów, przy zastosowaniu niskich temperatur.

– Przy pomocy specjalnych sond, które posiadają końcówkę mrożącą do minus 70 stopni, można wykonać destrukcję elementów tkanki nerwowej odpowiedzialnej za ból – tłumaczy Piotr Godek, lekarz ze szpitala w Czarnkowie.

Zabieg nie wymaga nacinania i preparowania chirurgicznego tkanek, wystarcza miejscowe znieczulenie. Zabieg może być wielokrotnie powtarzany, a sama hospitalizacja nie wymaga długiego czasu.

– Będę się starał, aby kolejka do zabiegu była jak najkrótsza – mówi Krzysztof Wywrot, dyrektor ZZOZ w Czarnkowie. – Dzięki kriolezji będziemy mogli pomóc pacjentom, którym leczenie farmakologiczne nie pomaga, a nie kwalifikują się oni do leczenia operacyjnego – dodaje.

Kriolezja znajduje zastosowanie m.in. w bólach pooperacyjnych, zwyrodnieniu stawów, bólach nowotworowych, w zespole cieśni nadgarstka czy łokcia tenisisty. Efekt kriolezji może być odczuwalny przez kilka miesięcy.

Dotychczasowe operacje finansowane były z NFZ. W przyszłości zabiegi będą wykonywane na zmodernizowanym oddziale chirurgicznym, gdzie rozpoczął się remont.